Science już nie fiction

Paryż w przyszłościOstatnio zdałem sobie sprawę z tego, że żyję w naprawdę fantastycznym świecie – mam tu przede wszystkim na myśli to, że na przykład mój świętej pamięci dziadek (rocznik 1910) w najśmielszych snach nie pozwoliłby sobie na myśl, że kiedykolwiek w przyszłości papierowe pieniądze staną się przeżytkiem albo że będzie w stanie się dowiedzieć, co danego dnia wydarzyło się w dowolnym miejscu na świecie. A dziadek był naprawdę inteligentnym, bystrym człowiekiem o bardzo otwartym umyśle i do zmieniającej się rzeczywistości podchodził głównie z ciekawością. Swego rodzaju paradoksem jest też dla mnie i to, że najwięcej racji co do tego, jak będzie wyglądać przyszłość, mieli ludzie, którzy zawodowo tworzyli kłamstwa, czyli pisarze.

Nie chcę być źle zrozumiany i od razu uściślam, że przecież każda książka to fikcja (mniejsza lub większa), a jakoś tak się złożyło, że żadna poważna rozprawa naukowa na temat „rozwój technologii za 40 lat” z oczywistych powodów nie powstała. Bardzo szanuję pisarzy i uwielbiam czytać, ale fakt pozostaje faktem: z jakiegoś powodu to właśnie oni najtrafniej przewidzieli przyszłość, a nie zawodowi naukowcy. Dowody? Proszę bardzo, oto kilka z nich.

Chyba każdy zna „Rok 1984”, bo z tego, co wiem, nadal jest to lektura obowiązkowa w polskich szkołach. Tam społeczeństwo było poddane nieustannej inwigilacji, prawda? A czym się od tego różni obecność około 5 MILIONÓW kamer CCTV zamontowanych w samej tylko Wielkiej Brytanii? Albo możliwość zlokalizowania dowolnego telefonu komórkowego (nawet jeśli jest wyłączony i ma wyjętą baterię)? O Internecie w tym kontekście nawet nie wspominam…

Żeby nie kończyć taką przerażającą wizją podzielę się tu jeszcze dwoma faktami: pojawienie się kalkulatora przewidział mniej więcej w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku Isaac Asimov w swoim świetnym cyklu science-fiction „Fundacja” (wtedy była to czysta fantazja), natomiast karty płatnicze, tak dziś powszechne, po raz pierwszy zaistniały jako wytwór wyobraźni Edwarda Bellamy’ego w roku… 1888!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *