Sklepy namierzające klientów

Kiedy Apple w momencie wprowadzenia iOS7 trąbiło na prawo i lewo o przełomowości technologii iBeacon, którą wprowadzono na rynek w tym samym momencie, jakoś nie wierzyłem, że cokolwiek sensownego z tego wyniknie. Przewidywałem, że trochę będzie szumu medialnego przez krótki czas, a potem sprawa ucichnie, a sama technologia trafi na jakąś zakurzoną półkę, gdzie sobie będzie spoczywać na wieki. I choć wszystko wskazywało, że wydarzył się właśnie taki scenariusz, to koniec końców wyszło na to, że marny ze mnie prorok – przynajmniej w zakresie Apple.

iBeacon firmy Apple

Tak właśnie wyglądają iBeacony – to jedna z kilku możliwości

Oto bowiem jak Feniks z popiołów iBeacon wkroczył do naszego życia i nie zamierza się już stąd wcale wynieść. Wręcz przeciwnie. Pewnie jednak zastanawiacie się, co to w ogóle jest ten iBeacon, jak działa i po co w ogóle ktoś go wymyślił? Odpowiedź jest na to ostatnie pytanie jest banalnie prosta: iBeacon powstał, żeby zarabiać pieniądze. A działa w oparciu o Bluetooth, specjalny nadajnik i… Twój smartfon. I mój. I każdy inny, który akurat znajduje się w zasięgu danego iBeacona, bo technologia ta działa niezależnie od używanego systemu operacyjnego. Tak, to znaczy, że również osoby z kustomowymi systemami będą mogły z iBeaconów korzystać.

Smartfon z wyświetloną ofertą handlową

Niewykluczone, że takie obrazki na naszych smartfonach staną się już wkrótce codziennością…

Mechanizm jest prosty: wchodzisz do sklepu ze smartfonem, a poszczególne części sklepu czy nawet towary komunikują się z Twoim smarciakiem, prosząc i błagając „kup mnie!”. Warunek jest jeden: sklepy muszą mieć zamontowane iBeacony, a Ty musisz mieć zainstalowaną w smartfonie odpowiednią aplikację do ich obsługi. Aha, no i musisz mieć też włączony Bluetooth. I całe szczęście, bo ja sobie jakoś nie wyobrażam sytuacji, w której podczas spaceru deptakiem cały czas musiałbym odbierać wiadomości o produktach, które pragną być kupione czy o sklepach, do których koniecznie muszę zajrzeć. Wolę bez takiej „pomocy” decydować o tym, czego mi w danym momencie potrzeba…

źródła obrazków: bestofwhatsnew.popsci.com, tested.com, wired.co.uk

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *