Smartwatch, czyli supertajny gadżet

kilka smartwatch'y na przegubie rękiCzasem się zastanawiam, czy to my jesteśmy tacy naiwni, czy może rzeczywiście twórcom różnych „inteligentnych” gadżetów przyświecają jakieś szczytne cele, choć prawdę mówiąc kiedy się dłużej przyjrzeć, wychodzi na to, że jednak wcale nie jest tak pięknie i dla dobra ludzkości. Ot, na przykład nie tak dawno temu zapanowała nieprawdopodobna moda na posiadanie smartwatcha. Wszystko pięknie i idealnie, a tego rodzaju zegarki w założeniu mają pomagać swoim użytkownikom monitorować stan zdrowia i takie tam, ale prawda jest zupełnie, ale to zupełnie inna.

Podane wyżej założenie o zdrowiu byłoby może i do zrealizowania, gdyby smartwatche posiadały tylko i wyłącznie opcję pokazywania czasu i monitorowania funkcji życiowych, ale tak przecież nie jest – na takim zegarku możemy sprawdzić maila, odczytać wiadomości na fejsie i tak dalej. A wszystko pod przykrywką „dbania o swoje zdrowie”…

Nie jestem przeciwnikiem komputeryzacji i uwielbiam nowe gadżety, rzecz jasna, tyle tylko, że nie każdy z nich uważam za naprawdę przydatny i sensowny. Smartwatche z miejsca trafiły na moją prywatną czarną listę choćby z tego względu, że stanowią apogeum uwiązania człowieka do kawałka technologii, co jest całkowitym zaprzeczeniem użyteczności danego przedmiotu.

Tu dochodzimy też do jeszcze jednej istotnej kwestii, a mianowicie tego, co się realnie dzieje z informacjami gromadzonymi przez taki smartwatch, bo przecież nie znikają one w jakimś niebycie. Moja podejrzliwa natura każe mi przypuszczać, że właśnie stanęliśmy na progu absolutnego przełomu w dziedzinie tworzenia bardzo szczegółowej i wielofunkcyjnej bazy danych. Danych, które zostaną na pewno wykorzystane – pytanie tylko, w jaki sposób…

źródło obrazka: futurezone.at

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *