Jak wiatr nauczył się pracować

Farma wiatrowa w okolicy miejscowości ZagrodnoPamiętam, że jakieś piętnaście lat temu oglądałem takie jedno anime (dla ciekawych: Macross Plus), z którego pewna scena zapadła mi głęboko w pamięć jako coś, czego w naszym kraju nie da się uświadczyć – chodzi o ujęcie, na którym widać ogromną farmę wiatrową, rozciągającą się na kilku wzgórzach. To było jednak dość dawno temu i od tamtej pory w naszym pięknym kraju zmieniło się znacznie więcej, niż byłbym skłonny kiedykolwiek przypuszczać. Jedną z większych zmian jak dla mnie jest coraz to częstsza obecność pojedynczych turbin wiatrowych, a w ciągu ostatnich pięciu lat i całych farm wiatrowych.

Przyznaję od razu, że jestem zagorzałym zwolennikiem takich rozwiązań, bo akurat w kwestii produkcji energii elektrycznej nie mamy w Polsce za wielu wydajnych alternatyw dla tradycyjnych, opalanych węglem elektrowni – fakt, mamy jakieś tam wodne fabryki prądu, ale prawdę mówiąc ich wydajność daleka jest od wystarczającej nawet na potrzeby lokalne. Tym bardziej więc cieszy świadomość, że i w Unii Europejskiej już od jakiegoś czasu wyraźnie widać trend proekologiczny: budowa elektrowni wiatrowych jest dotowana, a Polska korzysta na tym niepomiernie.

Niedowiarkom przedstawię garść faktów: w roku 2012 największy dostawca energii alternatywnej, czyli RWE, był w stanie wytworzyć mniej więcej 150 megawatów energii. Obecnie, po trzech latach od tamtej chwili, polskie farmy wiatrowe zarządzane przez RWE produkują już około 300 megawatów energii, czyli dwukrotnie więcej. A wszystko wskazuje na to, że na tym nie koniec i wiatr będzie zasilał coraz to więcej i więcej miast. Ponadto w wielu przypadkach turbiny wiatrowe zasilają pojedyncze gospodarstwa domowe i produkują tyle prądu, że ich właściciele sprzedają nadmiar do ogólnopolskiej sieci energetycznej, co w dłuższej perspektywie nie pozostanie bez wpływu na wysokość opłat za energię elektryczną. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ten trend się utrzyma, a ja być może jednak doczekam w naszym kraju pejzażu jak w tym japońskim anime…

źródło obrazka: energyco.pl

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *