Bateria słoneczna AD 2015

Producenci urządzeń mobilnych wszelkiego rodzaju nieustannie toczą walkę o to, żeby ich produkty były jak najbardziej wydajne (i tym samym lepsze od tego, co oferuje konkurencja) przy możliwie minimalnym zapotrzebowaniu na energię. Niestety, zmagania te wciąż przypominają przysłowiową walkę z wiatrakami, ponieważ im wydajniejsze podzespoły, tym więcej prądu potrzebują i tym szybciej dana zabawka „padnie”. Sposobów na przedłużenie działania urządzeń mobilnych było już mnóstwo, ale obecnie największą chyba popularnością cieszą się przeróżne power banki, czyli przenośne akumulatory o gigantycznej pojemności, z których w razie potrzeby możemy podładować wyczerpującą się baterię naszego smartfona, tableta czy czego tam jeszcze.

Prezentacja grubości pojedynczego panelu ładowarki słonecznej Solar Paper

Pod względem grubości Solar Paper bije konkurencję na głowę

Ostatnio jednak pewna kobieta stwierdziła, że najwyższa pora powrócić do sprawdzonych rozwiązań i postanowiła ulepszyć znane nam wszystkim doskonale ogniwa słoneczne. W efekcie tych udoskonaleń powstało urządzenie o nazwie Solar Paper, które zasadniczo jest modułową ładowarką składającą się z paneli słonecznych. Oznacza to, że źródłem energii ma być w tym przypadku nasza gwiazda, w związku z czym od razu nasuwa mi się pytanie, czy produkt ma trafić na Wyspy Brytyjskie, bo tam się ta bateria sprawdzi raczej słabo…

Przezentacja połączeń pomiędzy panelami ładowarki słonecznej Solar Paper

Pomiędzy sobą poszczególne panele połączone są magnesami

Pomijając jednak ten drobny szkopuł można stwierdzić, że pomysł jest całkiem ciekawy. Dzięki możliwości podpinania dodatkowych modułów będziemy mogli za pomocą Solar Papera naładować nawet wyczerpaną baterię w laptopie, co samo w sobie jest interesującą opcją. Minusy urządzenia osobiście dostrzegam tylko dwa: po pierwsze już wspominany brak światła słonecznego – Solar Paper w pochmurne dni nie będzie działać w ogóle lub będzie działać z bardzo niewielką wydajnością. Drugim poważnym mankamentem jest konieczność targania ze sobą wszystkich tych modułów Solar Papera, a potem rozłożenie ich na słoneczku i odczekanie stosownego czasu – w przypadku iPhone’a 6 cały cykl ładowania baterii od zera do poziomu maksymalnego zajmuje podobno niecałe 2,5 godziny. Niby niewiele, ale jak człowiek ma siedzieć przez tyle czasu na słońcu i pilnować, żeby nikt nie podprowadził Solar Papera albo podpiętego do niego aktualnie urządzenia, to się zaczynam jednak zastanawiać nad rewolucyjnością tego rozwiązania. Na pewno jest innowacyjne, bo czegoś takiego jeszcze nie było, ale czy ta innowacyjność wystarcza, by zrekompensować niewygody związane z użytkowaniem Solar Papera? Dla mnie niestety nie, ale bardzo jestem ciekaw waszych opinii. Piszcie śmiało!

źródła obrazków: kickstarter.com, hardwarezone.com.sg

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *